Miasto Gdańsk
shopping-bag 0
Items : 0
Subtotal : 0,00 
View Cart Check Out

Single Blog Title

This is a single blog caption

Aleksander Czerniak & Rugby Tens Championship


Aleksander Czerniak
— 21-letni absolwent AWFiS i wychowanek Akademii RC Lechia Gdańsk. Od początku stycznia uczestniczy w prestiżowym campie Rugby Tens Championship w Gordon’s Bay (RPA), gdzie trenuje pod okiem byłych reprezentantów RPA i korzysta z nowoczesnych metod przygotowania. Mimo młodego wieku gra w ekstralidze jako podstawowy zawodnik RC Lechii i zbiera doświadczenie w kadrze siódemek — nie boi się wyjechać po nowe umiejętności. 

Pomimo problemów z łącznością otrzymujemy ciekawą relację z campu — wywiad o pracy, ambicji i dążeniu do marzeń.

RC LGD:
Cześć Olek — miło Cię widzieć. Opowiadaj: co u Ciebie słychać, gdzie jesteś, co robisz i jakie masz wrażenia?

A.C.:
Cześć. U mnie wszystko dobrze — dziękuję. Jesteśmy w Gordon’s Bay, miejscowości oddalonej o około 40 minut od Kapsztadu. Jestem tutaj razem z kolegą z kadry narodowej rugby 7 — Ksawerym Strussem, zawodnikiem Awenta Pogoń Siedlce.

RC LGD: A jak warunki? Gdzie śpicie i gdzie trenujecie?

A.C.: Mamy coś w rodzaju akademika. Na jego terenie na razie tylko śpimy, jemy posiłki i korzystamy z odnowy biologicznej. Treningi odbywają się kawałek dalej, w miejscu, gdzie powstaje ośrodek The Rugby Village — nowoczesny obiekt treningowo-akademicki, tzw. Wioska Rugbowa, mający wspierać rozwój rugbistów. Na miejscu mamy trzy posiłki dziennie; jeśli komuś to nie wystarcza, można dokupić coś dodatkowego bez problemu.

RC LGD: Kim są uczestnicy i skąd przyjechali?

A.C.: Uczestnikami są zawodnicy, którzy otrzymali pakiety tzw. „Bilet Nagroda” w turnieju Varsity Cup (najbardziej prestiżowy turniej akademicki w RPA) albo zakupili pakiet z polecenia. My z Ksawerym jesteśmy z Polski, są dwie zawodniczki z Niemiec, jeden zawodnik z USA, a pozostali uczestnicy pochodzą z RPA i okolic.

RC LGD: Jaki jest cel organizacji takiego obozu?

A.C.: Obóz ma charakter treningowy pod rugby 7 i przygotowuje uczestników do gry w Rugby 10. Grupa trenuje przez pięć miesięcy, rozgrywa sparingi i bierze udział w sesjach oraz wykładach. Trenerzy następnie wybierają najlepszych zawodników i próbują ich zakontraktować, by uczestniczyli w różnych turniejach. W ubiegłym roku najlepsi pojechali na turniej do Los Angeles.

RC LGD: Powiedz, proszę, jak doszło do tego wyjazdu.

A.C.: To wyszło z inicjatywy trenera naszej kadry narodowej, który zna głównego trenera — Frankie Horne’a (byłego reprezentanta RPA). Zawodnicy, którzy grali w ubiegłorocznym turnieju w Los Angeles, otrzymali pakiety gwarantujące pięciomiesięczny pobyt w RPA na obecnym campie. Od trenera Chris Daviesa (trener Kadry Polski Rugby 7), który zna Frankie’ego, dostaliśmy kontakt do zawodnika, który z przyczyn osobistych nie mógł jechać — odkupiliśmy jego miejsce.

Trener Davies chce otworzyć drzwi dla polskich rugbistów i stworzyć cykliczną możliwość wyjazdów dla dwóch–trzech zawodników na dłuższy okres, żeby zdobywali doświadczenie i rozwijali umiejętności.

RC LGD: Jakich trenerów macie na campie?

A.C.: Prowadzi nas główny trener — były zawodnik kadry RPA Frankie Horne — oraz trzech trenerów wspomagających program. Wszyscy mają doświadczenie z reprezentacją RPA w formatach 7 i 15.

RC LGD: Od kiedy jesteście w RPA i do kiedy zostajecie?

A.C.: Do RPA przylecieliśmy 4 stycznia. Camp rozpoczął się 7 stycznia i ma trwać do końca maja.

RC LGD: I do końca maja pozostajesz w RPA?

A.C.: Nie — ja wracam wcześniej, żeby zdążyć na rundę wiosenną Ekstraligi Rugby.

RC LGD: Jak wygląda częstotliwość treningów? Trenujecie od poniedziałku do piątku, czy także w weekendy?

A.C.: Głównie trenujemy od poniedziałku do piątku. Skupiamy się nad indywidualnymi umiejętnościami i dużą częścią pracy wydolnościowej. To zależy od jednostki treningowej. Na przykład jutro skoncentrujemy się na obronie: kontakt 1 vs 1, szarże, przesuwanie w obronie i — standardowo — dużo biegania. Trener nie pozwala nam odpuszczać.

Dziś mieliśmy trening podań — skupialiśmy się wyłącznie na poprawnym wykończeniu podań i poruszaniu się po boisku — taki spokojniejszy dzień. Wczoraj była jednostka skupiona na zwodach, skoczności, zwinności i dyscyplinie boiskowej. To różni się od treningów w Polsce, gdzie rzadko koncentruje się tylko na zwinności.

RC LGD: Nie robicie „łapy i klaty”?

A.C.: haha, też się zdarza. Wczoraj na koniec mieliśmy zajęcia na siłowni. Ćwiczenia były wykonywane w tempie wskazywanym przez trenera — kto odpuszczał, musiał zaczynać od nowa. Ciężko było.

RC LGD: Jak wygląda typowy plan dnia?

A.C.: Wczoraj budziliśmy się o 6:40, był krótki rozruch, potem śniadanie. Po śniadaniu mieliśmy 20 minut na przygotowanie do treningu. Na boisku spędziliśmy około 3 godzin — trening podzielony na dwie jednostki, potem ok. 40 minut na skillsy. Następnie lunch, a po lunchu siłownia. Dzień kończy się około 16:00. Po kolacji mamy czas wolny, który najczęściej spędzamy razem — np. rzucamy piłką na terenie ośrodka, żeby trener nie miał uwag do naszych podań (śmiech).

RC LGD: A jak wyglądają weekendy?

A.C.: Prawie każdy weekend mamy zaplanowany. W soboty często gramy sparingi. Ostatni weekend mierzyliśmy się z reprezentacją Kenii. W tym tygodniu mamy trening z jednym z uniwersytetów uczestniczących w Varsity Cup, a w kolejną sobotę sparing z rezerwami kadry RPA.

RC LGD: Jak wygląda wasza regeneracja i odnowa?

A.C.: Mamy fizjoterapeutę, który układa plan. Po ciężkich treningach są krótkie sesje regeneracyjne — ćwiczenia mające na celu wyciszenie organizmu, przyspieszenie regeneracji, rozluźnienie napiętych mięśni i zapobieganie kontuzjom. Po treningach często korzystamy z basenu — mamy tam zestaw ćwiczeń oraz ice bath. Kto potrzebuje dodatkowej pomocy, idzie indywidualnie do fizjoterapeuty.

RC LGD: Czy jesteś zadowolony ze swoich występów?

A.C.: Nie narzekam — nie było źle. Zagraliśmy z Kenią dwa mecze w ciągu dnia; grałem pełne połówki i jestem zadowolony — udało mi się też raz przyłożyć.

RC LGD: Na jakiej pozycji cię wystawiają? Widziałem, że na treningach „latasz w autach”.

A.C.: Gram głównie jako młynarz.

RC LGD: Jakie są efekty tego wyjazdu?

A.C.: Widać efekty przede wszystkim w dokładności podań, grze nogą i wydolności — z dnia na dzień czuję poprawę.

RC LGD: Czy miałeś zderzenie z rzeczywistością po przyjeździe do RPA?

A.C.: Od razu poczułem różnicę. Przy pierwszych treningach zwinności i tlenowych widać to gołym okiem. Tutaj zawodnicy nie są bardzo dużego wzrostu — ja jestem jednym z większych, a w Polsce często jednym z mniejszych. Tempo gry jest najważniejsze. Poziom jest wysoki — umiejętności mamy porównywalne, ale prędkość i zwinność wymagają pracy.

RC LGD: Jakie są warunki pogodowe i jak sobie z nimi radzisz?

A.C.: Na co dzień warunki są bardzo przyjemne. Na boisku przeszkadza jednak słońce — treningi odbywają się w porach jego największego nasilenia. Temperatura zwykle nie spada poniżej 30°C.

RC LGD: Co podoba Ci się najbardziej w RPA i w tych treningach? Jaka panuje atmosfera?

A.C.: Podoba mi się klimat i ludzie — są pogodni i otwarci. W obiekcie traktujemy się jak jedna drużyna, staramy się zjednoczyć. Na treningach każdy ciągnie za wszystkich — nie poddajemy się, wzajemnie pomagamy i wspieramy. Czasem wybieramy się do centrum miasta — ogólnie jest tam spokojnie, choć na obrzeżach bywa niebezpiecznie, więc trzeba zachować ostrożność wieczorami.

RC LGD: Czy jesteś zadowolony z wyjazdu?

A.C.: Tak, jestem bardzo zadowolony. To świetne doświadczenie — dobrze pograć z takimi zawodnikami i posłuchać rad bardziej doświadczonych kolegów.

RC LGD: Wspomniałeś, że wracasz do Gdańska na początek ligi?

A.C.: Tak, powinno tak być. Zastanawiam się jednak nad przedłużeniem pobytu o 2–3 tygodnie — może pojawi się jakiś ciekawy turniej. Na razie mam bilet na 14 marca.

RC LGD: Jakie masz plany na najbliższe lata?

A.C.: Zawsze marzyłem o wyjeździe za granicę, żeby grać i zdobywać doświadczenie. Widzę, że tutaj nawet zawodnicy o przeciętnych umiejętnościach są bardzo szybcy — czasem ciężko ich dogonić. Chciałbym wiązać swoją przyszłość z RPA, ale na razie realia sprawiają, że muszę zostać w Polsce.

RC LGD: Gra w Lechii czy inny kierunek w Polsce?

A.C.: Gdańsk to moje miasto i raczej chcę tu pozostać. Muszę jeszcze skończyć szkołę i nie planuję wyjeżdżać od razu.

RC LGD: Na koniec — kilka słów do kibiców, którzy czekają na start Ekstraligi Rugby.

A.C.: Wszyscy kibice naszego klubu, znajomi i rodzina — trzymajcie kciuki. Rusza niebawem Ekstraliga. Drużyna się przygotowuje, ja wracam do ligi w pełnym gazie. Na pewno powalczymy i odbijemy się od przysłowiowego dna.

RC LGD: Niebawem cały wywiad wideo.