Ten sam scenariusz, inny finał – Lechia wygrywa w Warszawie
Jeszcze jesienią w Warszawie Lechia prowadziła 0:13, by ostatecznie przegrać 15:13. Ten scenariusz kibice pamiętają bardzo dobrze. W sobotę historia niemal się powtórzyła… ale tym razem zakończyła się happy endem dla Lechii.
Sytuacja, w jakiej znalazła się Lechia przed rozpoczęciem II fazy rozgrywek, nie napawała optymizmem. Podział ligi na grupy sprawił, że rundę wiosenną zespół rozpoczął z najmniejszym dorobkiem punktowym, zajmując ostatnie, 10. miejsce w tabeli.
Poziom drużyn w Grupie Pucharowej wydaje się wyrównany, jednak przed pierwszym meczem częściej w roli faworyta wskazywano AZS AWF Warszawa. Poprzednie spotkanie obu drużyn w stolicy, a przede wszystkim jego dramatyczny przebieg, na długo zapadło w pamięci kibiców. Lechia prowadziła wtedy 0:13, jednak AZS AWF Warszawa zdołał odwrócić losy meczu i wygrał 15:13.
Na inauguracyjne spotkanie tej fazy rozgrywek Lechia pojechała jednak zdeterminowana i gotowa na rewanż. Od pierwszych minut drużyna narzuciła swój styl gry i konsekwentnie realizowała założenia taktyczne. Już w 4. minucie Boczulak skutecznie wykonał rzut karny i otworzył wynik spotkania. Po pierwszym kwadransie było już 0:15, a punkty zdobywali Boczulak, Płonka i Ngcobo. Wydawało się, że mecz jest pod kontrolą, a kolejne punkty to tylko kwestia czasu. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 5:18 dla Lechii.
Na początku drugiej połowy, w 43. minucie, Jason Lee Cloete z powodu rozcięcia musiał opuścić boisko. Sytuację dodatkowo skomplikowała żółta kartka dla Smolińskiego w 51. minucie, przez co Lechia przez 10 minut musiała grać w osłabieniu.
AZS AWF Warszawa, niesiony dopingiem swoich kibiców, rozpoczął serię mocnych ataków. W krótkim odstępie czasu gospodarze zdobyli trzy przyłożenia – w 54, 57 i 62 minucie – wyszli na prowadzenie 22:18.
Deja vu z października? Ten sam scenariusz? Wiele wskazywało, że historia może się powtórzyć. Tym razem jednak Lechia pokazała charakter i nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa.
Przełomowy moment nastąpił w 70. minucie. Przy aucie dla AZS-u wysoko wyskoczył Marek Płonka i wygrał walkę w powietrzu, przechwytując piłkę. Dynamiczna akcja całego zespołu przeniosła grę pod pole punktowe gospodarzy. W 71. minucie, po kilku próbach sforsowania obrony, Andile Ngonyama przełamał mur defensywy AZS-u i zdobył przyłożenie. Michael Koopmann pewnie podwyższył i Lechia ponownie objęła prowadzenie – 22:25.
AZS nie zamierzał jednak odpuszczać i wciąż szukał swoich szans w ataku. W 76 minucie gospodarze mieli aut na 22 metrze od pola punktowego Lechii, jednak popełnili błąd przy jego rozegraniu. Sędzia podyktował młyn dla Lechii. Po przejęciu piłki Ngcobo dynamicznie przeniósł grę na połowę przeciwnika, oddalając zagrożenie.
W 80 minucie Michael Koopmann skutecznie wykonał rzut karny, podwyższając wynik na 22:28. Mecz jednak jeszcze się nie zakończył. Ostatnia akcja spotkania przyniosła kolejne przyłożenie dla Lechii, które przypieczętowało zwycięstwo w Warszawie – 22:33.
Jak zauważył redaktor Maciej Słomiński z Trójmiasto.pl, na ligowe zwycięstwo Lechia czekała 327 dni. To ważne przełamanie i wyraźny sygnał, że zespół zmierza w dobrym kierunku.
Biało-zieloni bardzo dobrze weszli w mecz, konsekwentnie realizując założenia taktyczne i kontrolując pierwszą połowę. Drużyna grała spokojnie, odpowiedzialnie i z dużą determinacją. Na wyróżnienie zasługują wszyscy zawodnicy, ale warto podkreślić także wkład nowych nabytków, którzy szybko wkomponowali się w zespół i mieli duży wpływ na końcowy wynik. W decydujących momentach Lechia pokazała charakter i dowiozła zwycięstwo do końca.
Komentarz trenera Rafała Janeczko
„Pierwsza połowa była bardzo udana. Graliśmy to, co mieliśmy założone, a zawodnicy z zagranicy bardzo dobrze wkomponowali się w zespół. To była spokojna, dobra gra. W drugiej połowie przez pierwsze 20 minut mieliśmy słabszy moment — pojawiły się gorsze raki, słabsze wyjścia w obronie i problemy z przesuwaniem. Przebudzenie nastąpiło jednak pod koniec meczu, kiedy świetne akcje naszych nowych zawodników pokazały, że potrafimy grać dobre rugby. Wygraliśmy ten pojedynek, ale musimy dalej pracować nad obroną i szybkimi rakami, bo to będzie klucz do sukcesu.”
Kolejny mecz Lechia rozegra w Białymstoku 4 marca 2026 roku o godzinie 12:00.
Natomiast najbliższe spotkanie w Gdańsku, na stadionie przy al. Grunwaldzkiej, zaplanowane jest na 18 kwietnia o godzinie 13:00.
Liczymy na wsparcie naszych kibiców.
18 kwietnia widzimy się na stadionie – zapełnijmy trybuny i ponieśmy Lechię do kolejnego zwycięstwa!
